Status kontra przywództwo

Jedna z wczesnych grafik Paula Klee nosi tytuł Spotkanie dwóch ludzi, z których każdy sądzi, że ten drugi jest ważniejszy. Obaj gną się w ukłonie i patrzą, który z nich kłania się niżej. Jest to obrazowy przykład tego, co dzieje się w przypadku konfliktu związanego z dominacją.

Gdy angażujesz się w rozgrywki o władzę, wszystko inne wydaje się nieistotne. Myślisz niemal wyłącznie o tym, jak znaleźć się na świeczniku. Pewne autorytety w dziedzinie zarządzania lansowały ten rodzaj folgowania własnym popędom, typowy dla Mózgu Dinozaura, w książkach na temat robienia kariery za pomocą zręcznej manipulacji oraz poczucia Władzy: władczego sposobu mówienia, władczych posiłków, władczego kroku, pozycji władzy, a nawet władczych krawatów. Teoria, która się za tym kryje, jest bardzo prosta: jeżeli będziesz zachowywać się tak, jakbyś miał przewagę, wszyscy uznają, że ją rzeczywiście masz. Ludzie będą ci ustępować i – prawdopodobnie – awansować cię.

W tym podejściu do sprawy tkwi jednak pewien problem. Recepta na uzyskanie przewagi głosi, że władza wymaga, by zachowywać się i wyglądać tak, jakby się było wysokim, bogatym okazem płci męskiej ze Wschodniego Wybrzeża Ameryki. Rzecz jasna, pewni ludzie grają tę rolę bardziej sugestywnie niż inni.

Widziałem absolwentów kursów zarządzania, którzy niezbyt dobrze opanowali program. Kiedyś, na zebraniu, zauważyłem młodego urzędnika mierzącego wszystkich groźnym spojrzeniem w sposób nieco dziwaczny. Bardzo przypominał psa Snoopy’ego z Fistaszków, który, siedząc na dachu swojej budy, stara się wyglądać jak sęp. Po zebraniu zapytałem go, w czym rzecz. Odpowiedział, że trenował władczy wygląd.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>