Robotnicy i zarząd – kontynuacja

Każda ze stron święcie wierzy, że to ona wykonuje całą robotę. W firmach, w których pełnię funkcję doradcy, ciągle mam do czynienia z tymi samymi przekonaniami, opowieściami i wierzeniami, które podsycają konflikt między robotnikami i zarządem. W każdym przedsiębiorstwie zapewnia się mnie, że te przekonania odzwierciedlają rzeczywisty stan rzeczy. A jednak znać w nich ślady rzeczywistości zniekształconej tak, by odpowiadała wymaganiom Mózgu Dinozaura. Co jest prawdą? Moim zdaniem, powinno być nią to, co sprawdza się najlepiej.

Zdumiewa mnie, jak często zarząd i robotnicy zarzucają sobie nawzajem brak kompetencji. Niezależnie od tego, z którą grupą pracowników obu stron mam do czynienia, przeważa pogląd, że prawdziwy problem tkwi w braku kompetencji strony przeciwnej i że na najważniejsze stanowiska winduje się tych najgorszych. Obie strony odmawiają zrozumienia podstawowego faktu, że ci ludzie musieli coś umieć, by znaleźć się tam, gdzie są. Dotyczy to w tej samej mierze przedstawicieli związków zawodowych, jak i zarządu korporacji.

Obie strony przyjmują także, że ci drudzy są źli, że będą kłamać, oszukiwać lub kraść, by zdobyć przewagę. Nikt nie uważa, że trzeba zrozumieć, czym zajmuje się druga strona i jakie ma obowiązki, bo, rzecz jasna, potrafiłby to robić każdy idiota.

Każdą z grup tworzą członkowie innej klasy społecznej. Inaczej się ubierają, inaczej zachowują, mają inne rozrywki, chodzą do innych kościołów, jeżdżą innymi samochodami. Gdziekolwiek spojrzeć, różnice są bardziej wyraźne niż podobieństwa. Mózg Dinozaura zawsze zakłada, że ludzie, których ideały różnią się od jego własnych, mają podstawową wadę charakteru.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>