Patriarcha-moralista

R.L. Johnson, szef działu finansów, uważa, że problemy tego kraju biorą się stąd, iż ludzie zaprzepaścili tradycyjne wartości. Wszystkie zebrania, które organizuje, zaczynają się modlitwą, a każdy pracownik wydziału musi nosić w klapie małą flagę. Na zebraniach mówi się niewiele o interesach. R.L. daje zwykle wykfad na temat jakiejś kwestii moralnej, na przykład etyki zawodowej, rozwodów albo alkoholizmu jednego z członków innego wydziału. R.L., ma zawsze na podorędziu cytaty z Pisma Świętego i rozprawia o tym, w jaki sposób ludzie mogą ustrzec się strasznego losu, który im zagraża.

Na wydziale, którym kieruje R.L. awans nie zależy od jakości wykonanej pracy, lecz od tego, czy system wartości cenionych przez pracownika odpowiada systemowi wartości szefa. Zdarza się nawet, że umiejętności bywają prawdziwą przeszkodą w drodze do awansu. Najważniejsza jest moralność i skromność. Technika zarządzania, którą posługuje się R.L. byłaby może bardziej na miejscu w wiejskim sklepiku niż w międzynarodowej korporacji, ale każdy, kto się jej przeciwstawia, zostaje wyrzucony na bruk. Co należy robić w takiej sytuacji?

– 1. Zastanów się, czy potrafisz z tym żyć, bo na pewno tego nie zmienisz. Do niczego nie dojdziesz, jeżeli będziesz buntowniczym nastolatkiem, który ciśnie flagą na szpilce, zażąda oceny według profesjonalnych kryteriów i wskaże artykuły w czasopismach na temat biznesu, mówiące o tym, jak należy pracować. Ludzie tacy jak R.L. są niewzruszeni w swoich zasadach moralnych i nawet sam Pan Bóg nie jest w stanie podważyć ich przekonań.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>