Niechęć do autoreklamy

Niechęć do autoreklamy, którą przejawia wielu profesjonalistów, bierze się z Mózgu Dinozaura. Zachowanie pozycji jest sprawą ważną, zwłaszcza dla osób działających w pojedynkę. Bez hierarchii, która nadaje ludziom wykształconym dodatkowy status, nasze umiejętności nie znaczyłyby nic. Nie chcę przez to powiedzieć, że przedstawiciele wolnych zawodów powinni się ogłaszać, jak to ma miejsce od niedawna, ale powinniśmy zdać sobie sprawę z faktu, że mamy wpływ na kształtowanie obrazu własnej osoby. W miastach zaostrza się rywalizacja między przedstawicielami różnych profesji. Mimo że problemy poruszone w tym rozdziale ujmowane są przeważnie w kontekście działalności przedsiębiorstwa, można je także odnieść do osób działających na własny rachunek.

Mówiliśmy do tej pory o tym, w jaki sposób Mózg Dinozaura przyspiesza pewne reakcje. Trzeba dodać, że potrafi on także pewne reakcje opóźniać. Nasze schematy dominacji przejawiają się między innymi w ten sposób, że chcemy być dobrymi członkami zhierarchizowanej społeczności, ufać jej i nie robić wokół siebie szumu. Przychodzimy na świat z programem niechęci do zmian i wyprzedzania innych.

Od dziecka powtarza się nam, że nie powinniśmy być zarozumiali. Jako dorośli słyszymy negatywne określenia autoreklamy: nazywa się ją lizusostwem, zabawą w politykę, zadzieraniem nosa i używa przy tym takiego tonu, że wydaje się czymś naprawdę okropnym. To zrozumiałe, gdy pomyśli się o wszystkich skojarzeniach związanych ze słowem „lizusostwo”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>