Mateczka przedsiębiorstwa

Gdyby szefowie wydziałów wiedzieli, ile godzin poświęcił Bill lemu, by ich bronić, nie byliby na niego tacy wściekli przez cały czas. Tak to jest, prezes buja sobie gdzieś w wielkim święcie i podróżuje. Gdy wraca, jego kaprysy, jego żądania szybkich zmian i radykalne programy oszczędnościowe po to, by zyskać pochwały w czasopismach poświęconych zarządzaniu – wszystkie te sprawy trzeba jakoś załatwić. Wtedy Bill haruje jak wół, przekonuje, przypochlebia się, czasami nawet żebrze. Gdyby tylko wiedzieli! Dlaczego zawsze się gniewają? Oczywiście chcą, żeby Bill odszedł, ale dlaczego? Czy nie zdają sobie sprawy z tego. jak byłoby źle, gdyby nie on?

Rola mateczki przedsiębiorstwa polega na tym, by oszczędzić kłopotów ojcu i chronić go przed sprawami, które wzbudzają jego gniew. Utarło się przekonanie, że matka broni dzieci przed gniewem ojca. Taka sytuacja może zaistnieć, kiedy szef jest typem „ojca, który wie najlepiej”, patriarchą-moralistą, alkoholikiem lub człowiekiem niezdolnym do sprawnego działania z innych powodów.

Mateczka nie musi być oczywiście kobietą. On lub ona przeżywa konflikt między lojalnością wobec ojca i wobec dzieci. W najlepszym razie te emocje zniszczą ją samą. W najgorszym – umożliwiają i podsycają właśnie ten rodzaj szaleństwa, przed którym usiłuje wszystkich bronić.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>