Jak gniewać się z dobrym skutkiem? część 4

Dynamit. Zach miał po dziurki w nosie tych samych starych bzdur. To było czwarte zebranie dotyczące kwestii, czy przedsiębiorstwo zamierza wydać forsę na wprowadzenie nowego produktu na rynek. Wyniki sondażu rynku już wpłynęły i były dobre. Wydział inżynieryjny miał dobry projekt, ale nikt nie zamierzał wystąpić i jasno powiedzieć, czy wyda się na to pieniądze. Zebranie, tak jak wszystkie poprzednie, zamieniało się w biurokratyczne manewry osłaniania tyłów. Zach wiedział, że zakończy się tak jak poprzednie: ktoś zażąda jakiejś dziwacznej informacji, rzekomo koniecznej do podjęcia decyzji. Postanowił, że nie zniesie tego ani chwili dłużej.

Zach wstał, przewrócił krzesło i powiedział: „Robi mi się niedobrze, kiedy na to patrzę. Siedzimy tu wszyscy i chowamy głowy w piasek, zamiast podjąć decyzję. Płacą nam za to, że jesteśmy menedżerami i oczekuje się od nas, że będziemy decydować o różnych sprawach, nawet trudnych, a nie odkładać je na przyszłość. Jeżeli sterczymy tu po to, żeby zajmować się jeszcze jednym wydumanym problemem, wołę wrócić do swojego biura. Czeka na mnie prawdziwa robota.” Po tych słowach z impetem opuścił salę.

Nie trzeba mówić, że oczy wszystkich zwróciły się na Zacha. Gdyby regularnie okazywał taki rodzaj gniewu, nikt by go nie zauważył, ale Zach cieszył się opinią człowieka zrównoważonego. Jego wybuch sprawił, że ludzie zaczęli myśleć. Zach przerwał impas i sprawił, że prace nad projektem zaczęły się znowu posuwać do przodu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>